Róża jako symbol miłości
Ktoś powiedziałby, że jeśli boli, to nie jest miłość. Ktoś inny odparłby, że ból należy do miłości tak jak ciernie do róży. Nie będziemy tutaj rozstrzygać tej zagadki. Interesuje mnie jednak odwieczny związek róży z miłością i sposób, w jaki pracuję z tą symboliką podczas konsultacji homeopatycznych.
W moim myśleniu homeopatycznym mają swoje miejsce również preparaty z roślin związanych z różą i rzędem Rosales. Symbolika jest dla mnie inspiracją podczas słuchania historii człowieka. Sama w sobie nie dowodzi jednak działania leczniczego rośliny ani przyczyny jego trudności.
Dawanie i otrzymywanie
Problemów w związku może być wiele. Podczas konsultacji wielokrotnie spotykam się jednak z poczuciem braku równowagi między dawaniem a otrzymywaniem. Człowiek ma wrażenie, że robi dla partnera dużo, a sam pozostaje niedoceniony lub zaniedbywany. Jedna osoba mówi o dbaniu o dom, inna o presji i odpowiedzialności w pracy. Wariantów jest wiele, lecz wspólne pozostaje poczucie: daję więcej, niż otrzymuję.
W rozważaniach nad tymi tematami inspiruje mnie teoria roślin Jana Scholtena. W jego systemie homeopatycznym podobne tematy relacyjne wiążą się z tak zwaną fazą 6. Używam tego pojęcia jako ramy do myślenia o historii klienta, a nie jako klasyfikacji medycznej.
Czego brakuje w relacji
Samo stwierdzenie „problemy w miłości” nie wystarcza mi do zrozumienia człowieka. Potrzebuję wiedzieć, co konkretnie przeżywa. Ktoś mówi przede wszystkim o zaniedbywaniu rodziny jako całości. Komuś innemu brakuje uwagi partnera, bliskości lub wspólnego czasu. Niekiedy te obszary się przenikają, a granica między nimi jest bardzo cienka.
W teorii roślin przy tych różnicach spotykam się z obrazami grup Rosales i Liliales. Nie traktuję ich jako miary dojrzałości człowieka. Pomagają mi zadawać dalsze pytania i nie poprzestawać na kilku wyuczonych cechach preparatu. Dwa poniższe przypadki pokazują, jak myślałem o takich historiach w swojej praktyce.
Bezsenność i depresja po rozwodzie
Zgłosiła się do mnie klientka, która od kilku lat cierpiała na depresję i bezsenność oraz przyjmowała leki przeciwdepresyjne. Straciła zainteresowanie codziennymi czynnościami i apetyt. Według niej trudności zaczęły się po rozwodzie, do którego w podobnym czasie dołączyły inne zmiany życiowe. W jej opowieści powracało przeżywanie kilku strat jednocześnie.
W nocy budziła się kilka razy i nie mogła ponownie zasnąć. Na podstawie jej historii życia zaleciłem preparat homeopatyczny Spiraea ulmaria. Po miesiącu zgłaszała znaczną poprawę: wcześniej budziła się trzy–cztery razy w nocy, teraz raz. Następnie poprosiła swojego lekarza o zmniejszenie dawki leków przeciwdepresyjnych. Kiedy po kilku miesiącach ponownie się z nią skontaktowałem, mówiła, że nadal czuje się dobrze.
Tak opisuję przebieg konkretnego przypadku przy równolegle prowadzonej terapii. Nie jest to ogólna obietnica rezultatu w depresji ani zalecenie zmiany przepisanych leków bez lekarza.
Uwięziona w małżeństwie
Inna klientka przyszła z kilkoma trudnościami, wśród których były torbiele jajników. Już na początku konsultacji wspomniała o długotrwałym konflikcie partnerskim. Czuła, że odpowiedzialność za dom spoczywa głównie na niej. Wcześniej próbowała coś zmienić, ale teraz nie miała już siły. Rozważała odejście ze związku, lecz jednocześnie czuła zobowiązania, z powodu których pozostawała.
Zaleciłem jej preparat homeopatyczny Rubus fruticosus. W tym przypadku odnotowałem następnie zanik torbieli. Jest to wynik opisany w jednym przypadku; samo następstwo czasowe nie dowodzi, że spowodował go preparat homeopatyczny.
Ten sam temat, inna reakcja
Nawet przy podobnym temacie relacyjnym każdy może reagować inaczej. W ramach systemu Scholtena obraz przywrotnika kojarzę na przykład z próbą wspólnego rozwiązania problemu lub jego umniejszania. Obraz jeżyny przypomina mi raczej gorycz i wycofanie, gdy człowiek nie widzi już wielkiej nadziei na zmianę. Są to obrazy w systemie homeopatycznym, a nie sztywne kategorie ludzi.
Dla mnie wynika z tego potrzeba uważnego słuchania. Niekiedy sam klient potrafi uchwycić i opisać swój problem dopiero po kilku rozmowach. Wymaga to cierpliwości. A jak mówi stare słowackie przysłowie, cierpliwość przynosi róże.